Nie mogę poradzić sobie sama z sobą. Od poniedziałkowego wieczora nie potrafię ogarnąć rzeczywistości. Nie potrafię zrozumieć. Tak po prostu spakował swoje rzeczy i odszedł.
Wyprowadził się.
Wiem, że zaczęłam rozmowę na trudny temat. Powiedziałam mu co mnie boli w Jego zachowaniu. Żeby to wyeliminować z Naszej relacji. Z Naszego związku. I jak do tej pory myślałam z Naszej miłości. Żeby mogło być po prostu lepiej. Bo nie chciałam czuć się olewana. Czy jakaś gorsza.
Jego reakcja na moją prośbę była okropna. Był taki podły. Tyle przykrych rzeczy powiedział.
Nagle przejrzałam na oczy. Zrozumiałam, że niewiele dla Niego znaczę. Że za wszystko dostałam nic.
Tak bardzo źle się z tym czuję. Tęsknię za Nim i jestem wściekła.
Płaczę upadając na kolana na środku pokoju...
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
OdpowiedzUsuńDobrze, że teraz to się stało i przejrzałaś na oczy. Jak nie ten to inny :)
OdpowiedzUsuńBuziaki :** Trzymaj się :*
Faceci... Jak im się nie podoba, to zabierają zabawki i wracają do mamusi. Nienawidzę takiego zachowania, ale lepiej wcześniej niż później. Trzymaj się jakoś!
OdpowiedzUsuń